Ulica to nie arena - nie walcz

 

O tym, że duża część kierowców zachowuje się podczas jazdy agresywnie - wiadomo nie od dziś. Nie ma żadnych testów psychologicznych, które mogłyby określić maksymalny dopuszczalny poziom agresji kandydata na posiadacza uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Agresja zresztą sama w sobie nie jest do końca zła, ponieważ pozwala odreagować sytuacje kryzysowe, co w konsekwencji prowadzi do uspokojenia się i... spokojniejszej jazdy. Dzieje się tak jednak tylko pod warunkiem, że agresja ta skierowana jest “w powietrze” - jeśli wykrzyczymy się we własnym samochodzie zamiast wyżywać się na innych uczestnikach ruchu drogowego. Agresja skierowana przeciwko innym kierowcom to już niestety broń, która często może stać się wręcz zabójcza. Dlatego też zapamiętaj, że ulica to nie arena, tutaj nie musisz podnosić rękawicy, którą ktoś rzucił Ci pod nogi. Jest to wręcz niewskazane. Kiedy więc ktoś zajeżdża Ci drogę, rozmyślnie blokuje możliwość zjazdu ze skrzyżowania, albo próbuje się z Tobą ścigać - ignoruj go na tyle, na ile to możliwe. Nie daj się sprowokować. Przede wszystkim jednak nie prowokuj innych. Pamiętaj, że przecież “agresja rodzi agresję”, a nigdy nie wiesz, na kogo trafisz. Agresja i gniew na drodze to rzeczywistość i bolączka naszych czasów, która odpowiada za wiele tragicznych wypadków. Trzymaj więc swoje emocje na wodzy. Będzie bezpieczniej dla wszystkich.

Zaufaj sobie
Ile znasz osób, które wprawdzie są dumnymi posiadaczami prawa jazdy, ale jakoś nie jeżdżą samochodami? Analogicznie - ilu z Twoich znajomych deklaruje znajomość jakiegoś języka obcego, ale kiedy znajdą się w sytuacji, gdy będą zmuszeni...
Najbezpieczniej w salonie
Zakup przysłowiowych “własnych czterech kółek” wiąże się najczęściej z podjęciem poważnej decyzji, której skutki będą długoterminowe. Jest to zazwyczaj również wydatek, którego nie można ignorować. Dlatego też przed dokonaniem...
Jeśli lubisz mieć wybór
Seksistowski dowcip mówi, że każda kobieta posiada mityczny “punkt G”, a znajduje się on na końcu wyrazu “shopping”. W obiegowej opinii “shopping”, czyli nie tyle nawet same zakupy, co zwiedzanie sklepów, to ponoć ulubione zajęcie...